Lubinianie przystąpili do meczu z Manuelem Arboledą w składzie, który powrócił do drużyny po kontuzji, jakiej nabawił się w meczu Pucharu Polski z Wisłą Płock. Jak ważnym elementem lubińskiej obrony jest Kolumbijczyk pokazały ostatnie dwa spotkania, w których Arboleda nie zagrał. W tym czasie lubinianie stracili aż sześć goli.
Początek meczu wróżył wielkie emocje. Już w trzeciej minucie Jarosław Żyro zmuszony był podyktować rzut karny dla Zagłębia, po tym jak Piechniak w polu karnym powalił Piszczka. Lubinianie długo zwlekali z wykonaniem tego elementu gry, bowiem żaden z piłkarzy nie kwapił się do egzekwowania ?jedenastki?. W końcu do piłki podszedł kapitan Zagłębia ? Andrzej Szczypkowski i strzelił najgorzej jak mógł. Jego uderzenie w środek bramki pewnie obronił Sebastian Przyrowski.
Od 5 minuty gospodarze grali z przewagą jednego piłkarza. Wychodzącego na czystą pozycję Iwańskiego faulował tuż przed polem karnym Lacić, za co arbiter ukarał zawodnika gości czerwonym kartonikiem. Od tego momentu zarysowała się przewaga lubinian, którzy stworzyli sobie dwie sytuacje, po których mogli się pokusić o zdobycie gola. Jednak strzały Szczypkowskiego i Chałbińskiego nie znalazły drogi do siatki. Dopiero w 23 minucie podopiecznie Franciszka Smudy udokumentowali swoją przewagę golem. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Iwańskiego najwyżej w polu karnym wyskoczył Piszczek i strzałem głową pokonał Przyrowskiego. Krótko trwała radość młodego napastnika Zagłębia ze zdobytej bramki. Już kilkadziesiąt sekund później Piszczek musiał opuścić boisko, bowiem arbiter pokazał mu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Decyzja sędziego była co najmniej kontrowersyjna, bowiem Piszczek po zdobytej bramce zaciągnął na głowę koszulkę, jednak jej nie zdjął. Na nic zdały się tłumaczenia piłkarzy Zagłębia. Dalej już oba zespoły grały w dziesiątkę.
Od tego momentu inicjatywę przejęli goście, którzy częściej przebywali przy piłce, jednak niewiele z tego wynikało. Poza jednym bardzo niecelnym strzałem Sikory, grodziszczanie nie byli w stanie zagrozić bramce Liberdy. W końcówce pierwszej części meczu swoich szans próbowali jeszcze Kozioł i Sikora, ale nie potrafili wykorzystać bardzo dobrych sytuacji do wyrównania. Na przerwę lubinianie schodzili więc z jednobramkowym prowadzeniem.
W przerwie w ekipie Zagłębia nastąpiła zmiana. W miejsce kontuzjowanego Felixa Filipe (złamany palec) pojawił się Vladimir Čap. Tuż po wznowieniu drugiej części meczu na bramkę Zagłębia strzelał Sokołowski, jednak jego strzał powędrował nad poprzeczką. W odpowiedzi na bramkę Przyrowskiego atakował Jackiewicz, ale i jego strzał powędrował wysoko nad dłońmi bramkarza.
W 65 minucie lubinianie wyprowadzili kontratak trójką zawodników, który zakończył się zdobyciem przez Zagłębie drugiej bramki. Tuż przed polem karnym Łobodziński ograł dwóch defensorów gości, po czym zagrał piłkę w pole karne wprost pod nogi Chałbińskiego. Napastnik Zagłębia przy linii końcowej boiska ograł Przyrowskiego i podał piłkę wzdłuż linii bramkowej. Przy dalszym słupku dopadł do niej Iwański i strzałem z najbliższej odległości umieścił futbolówkę w pustej bramce.
Chwilę później lubinianie mogli zdobyć kolejnego gola, ale po strzale Iwańskiego z rzutu wolnego piłka trafiła w poprzeczkę i wyszła poza pole gry.
W końcówce meczu ponownie zarysowała się przewaga gości, którzy za wszelką cenę dążyli do zdobycia chociażby honorowej bramki. Jednak za każdym razem na przeszkodzie stawał świetnie dysponowany tego dnia Mariusz Liberda. Najbliżej pokonania lubińskiego bramkarza był w 89 minucie Sokołowski, jednak jego strzał z rzutu wolnego pewnie obronił golkiper Zagłębia.